wtorek, 30 lipca 2013

"Maraton na orientacje Szaga 2013" - Zaniemyśl (BnO - TP25KM)

"Bieg na orientację": dyscyplina sportowa, w której zawodnik posługując się mapą i kompasem ma za zadanie w jak najkrótszym czasie przebiec określoną trasę wyznaczoną w terenie przez punkty kontrolne, w dowolny sposób, a wybór wariantu przebiegu stanowi istotę biegu na orientację. Przeważnie warunkiem sklasyfikowania uczestnika zawodów jest potwierdzenie w zadanej kolejności wszystkich punktów kontrolnych. Sprawdzanie obecności na danym punkcie kontrolnym odbywa się standardowo za pomocą karty startowej, lub za pomocą specjalnego chipie.*



Sobota 20 lipca kierunek Zaniemyśl gdzie "KS HADES" organizuję zawody o nazwie "Szaga", mój pierwszy start w zawodach "BnO", nie licząc poznańskich biegów z Lenką no i czasów harcerstwa kiedy to biegało się po lesie z kompasem i wtedy także nazwą "Szaga" nazywano jakieś biegi z tego co pamiętam.

Godzina 7:30 odebrałem kartę startową i numer 116 z rąk jakby znanego mi człowieka (ale na różnych biegach widuje tyle twarzy że zbytnio nie staram się przypominać skąd je znam, dopiero dzień później uświadamiam sobie że to był Błażej - sąsiad moich rodziców z Pobiedzisk), 8:00 poznaję Tomka z Rakowni (132) którego dotychczas znałem tylko z blogów biegowych, postanawiamy pobiec razem, dochodzi 9:00 - odprawa techniczna, sprawdzenie wymaganego wyposażenia i rozdanie map (mój wariant trasy to "trasa piesza 25km" - 7 punktów kontrolnych).



9:00 start, rowery przodem a my po nich z Tomkiem biegiem jakieś 5:40/km w kierunku 1PK (34'- 5,7km), po drodze biegnie z nami napotkana Sylwia (114) - koniec drogi, skraj lasu i punkt przy drzewie, podbijamy i lecimy dalej wzdłuż rzeczki w stronę "Łysej Góry" niestety przejście skrajem lasu zmyliło nas trochę i znaleźliśmy się w innym miejscu niż chcieliśmy, spotykamy Aleksandrę (121) z którą staramy się odnaleźć na mapie w czym pomaga nam nadbiegający Jakub (140) i tak razem dobiegamy do 2PK (1:05' - 6,1km) ale zostajemy w tyle w trójkę z Tomkiem i Sylwią którzy po zbiegu z góry chcą lecieć przez pole, ja natomiast skręcam w ścieżkę i na szagę przez las wybiegam wprost na ścieżkę do 3PK (12' - 1,5km) przy mostku, a właściwie pod mostkiem, przy którym zjechało się sporo rowerzystów aż trzeba było stać w kolejce do perforatora, podbijam i rozglądam się za kompanami ale nie dobiegają więc ruszam sam dalej, biegnę wzdłuż Warty a przede mną Michał (119), mijam go a on mówi że kiepsko biega, pozdrawiam i lecę dalej ale woła mnie że źle biegnę bo szlak skręca w lewo a ja chciałem prosto, za namową skręcam z nim i tak biegnąc dookoła dodaje do licznika jakieś 0,5km a w tym czasie doganiają mnie Aleksandra z Jakubem z którymi biegnę na 4PK (19' - 2,9km) - granica kultur, las z łąką, wybiegamy z lasu a tam widać zagubionych biegaczy ale nam udaję się znaleźć punkt z biegu i w nogi, w drodze do 5PK (31' - 4,2km) zatrzymuję się w sklepie po butelkę wody, zakupy około półtorej minuty, wypijam i doganiam Aleksandrę za którą powoli biegnie Michał, mówię skręcamy w lewo w las ale znów za namową że dopiero przy rzeczce z mapy skręcimy tracimy jakieś 2 minuty na zawracanie, od tego momentu lecimy już tylko w dwójkę z Aleksandrą do...





...6PK (45' - 5,5km) jakieś na oko 5km ale połowa po drodze, reszta ścieżką która po kilkuset metrach zwęża się , zarasta aż w końcu znika i musimy przedzierać się skrajem pola i kukurydzą na końcu której wpadam butami w jakby to powiedzieć górę gówna :) wylanego przy polu przez jakiegoś rolnika, przynajmniej będzie pretekst do wyprania w końcu moich butów do biegania, wybiegając na drogę przed sobą widzimy dwie grupy 3 osobową z Jakubem który nas naprowadził na Łysą Górę i dwójkę Pawła (110) i Krzysztofa (109) z których jednego łapały skurcze, podziękowaliśmy za oddanie pozycji w stawce i w końcu dobiegamy na skarpę do punktu gdzie dosłownie depczą nam po piętach Paweł i Krzysztof, moja towarzyska opadła trochę z sił i za jej namową poleciałem już sam ku 7PK (8' - 1,2km) - którym był dąb - pomnik przyrody, chłopaki nie odpuszczali i puki biegłem jakieś 5:50'km trzymali się dzielnie, ale trzeba było dać sobie trochę spokoju i przyśpieszenie do 5:15/km dało mi pewność że mnie nie dogonią, przed sobą na długiej prostej widziałem jeszcze biegnącego Jakuba który dotarł na metę minutę przede mną dwie przed dwójką która mu uciekła, tak więc do 6 miejsca zabrakło dwóch minut ale to była świetna zabawa. META (12'- 2,4km).




Podsumowując łącznie według wskazania gps wyszło mi 29,5km co było odchyleniem od trasy o 4,5km ale jestem świadomy gdzie dobiłem sam sobie te kilometry. Do prześcignięcia pierwszej trójki 2:09:00-2:35:00 raczej na pewno nie mam szans, ale już powalczyć o 4 lokatę 3:19:00 następnym razem będzie można spróbować:)





Czas: czas pokonania trasy 3:48:00, średnie tempo 07:44/km

Miejsce: 9/43

Mapa biegu:





* - fotografie Szymon Szkudlarek
* - informację z Wikipedii

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz