czwartek, 29 maja 2014

Rajd Miejski Poznańska Bimba (Trasa Helmut - rower, bieg, kajak)



Zdążyłem się już przyzwyczaić że wszystko ze znakiem Rajdu Konwalii jest na prawdę porządnie przygotowane i żal nie brać w tym udziału, dlatego szybko namówiłem Damiana i w sobotę rano zjawiliśmy się nad poznańska Maltą na starcie "Poznańskiej Bimby", jedyne moje wątpliwości wzbudzał mój rower któremu bardzo daleko do rowerów typu mtb ale jak się na mecie okazało podołał zadaniu choć na szutrach trochę moje nadgarstki wycierpiały, no i trochę brakowało przerzutek.


Rajd podzielony był na kilka etapów, najpierw bieg około 15km, następnie rower około 50km przerywany 5km bno i około 5km kajakiem. Odprawa pod Malta-SKI, rozdanie map i start w miasto gdzie czekały pierwsze zadania specjalne, z Damianem obraliśmy wariant zaliczania punktów w następującej kolejności 25-15-18-17-14-21-19-20-23-22-16-24-26 i ruszyliśmy w spokojną drogę,



Rozpoczęliśmy spokojnym biegiem do
25PK gdzie czekało na nas pierwsze zadanie specjalne z kryptologi, jako że dobiegliśmy tam jako jedni z ostatnich wybierających ten wariant widok był niesamowity kilkanaście osób wpatrujących się w totalnej ciszy w swoje kartki z szyfrem, zupełnie jak w szkole kiedy nikt nic nie rozumie :), zadaniem było rozszyfrowanie zakodowanego szyfrem playfair słowa WICHAJSTER, zanim skumaliśmy system wpisywania kolejnych liter w tabelkę po wpisaniu słowa klucz minęło kilka minut, coś tam WICHWICJER nam wyszło ale jak się okazało po podpowiedzi źle wstawiliśmy literkę Q i przez to zajęcie zajęło nam jakieś 15 minut a żeby tego było mało odbiegliśmy zadowoleni nie podbijając punktu i zadania to i nawrotka dobiła nam pół kilometra. W drodze do 15PK wybraliśmy że skoro Damian regularnie chodzi na siłownie to i On wykonuje zadanie z crossfitu jednak okazało się że współpraca w parach to klucz tych zawodów, wbiegając do środka minęliśmy Krzycha i Pawła którzy rzucili coś w stylu nie "wchodźcie tam" a ja myślę sobie dlaczego, bo duszno tam, bo zapach potu odpycha? no i się przekonałem gdy w końcu trzeba było samemu wykonać to zadanie, nie wiem czy to ma jakąś swoją nazwę ale w skrócie: jeden wisi na drążku, partner przeskakuje skrzynie z hantlem aż do leżenia płaskiego i tak w sumie 50 powtórzeń na drużynę, nie wiem jak nam poszło ale na tle innych wtedy obecnych w sali zrobiliśmy to dość szybko choć z czekaniem na swoją kolej i tak wyszło coś koło 10minut.



(obok nas sympatyczna drużyna nr4 - SDM z którą mijaliśmy się na etapie biegowym)



(zadanie pod Okrąglakiem a już myśleliśmy o lodach z McDonalda w niespodziance)

Ruszyliśmy dalej przez
18PK-17PK aż do 14PK pod Okrąglakiem gdzie do rozwiązania było zadanie z gwary poznańskiej na które narzekali nam spotkani później przyjezdni zawodnicy którzy za nic w świecie nie wiedzieli co to np. bździągwa, my jednak zadanie zaliczyliśmy i dalej skrótem do 21PK gdzie w Poko-Loko czekało zadanie logiczne w którym należało ułożyć trójkąt bodaj z siedmiu różnych figur geometrycznych, po czym biegiem do kolejnego 19PK w Kinie Muza gdzie do odgadnięcia były tytuły filmów z których pochodziły utwory nagrane na odtwarzaczu, dwie minuty i zadanie zaliczone. Na 20PK w hostelu Melange czekały na nas mapy do późniejszego bno nad jeziorem Rusałka, zadanie polegało na wyznaczeniu 3 brakujących punktów, a do ich wyznaczenia potrzebny był cyrkiel i kompas, zadanie zajęło nam kilka minut, dla pewności sprawdziliśmy wszystko jeszcze raz by potem odnajdywanie punktów szło łatwo i przyjemnie, uzupełniliśmy płyny, zjedliśmy i strzałka do 23PK znajdującego się przy nowo otwartej "Cafe Bimba".

Następnie prosto do
22PK w KontenerART zagrać sobie w boule, najlepsze były matki stojące nieopodal które wcale nie przejmowały się prośbami by zabrać swoje dzieci z linii rzutu :), na szczęście się udaje i dwie przymiarki Damiana i trafione, podbijamy zadanie i do końca etapu biegowego zostały nam już tylko 16PK gdzie musieliśmy uciąć sobie pogawędkę z właścicielką płotu na którym był zawieszony lampion, sympatyczna Pani ale zabierała nam cenny czas :) więc z każdym słowem robiliśmy krok w tył by w końcu pożegnać się i udać na 24PK gdzie czekało na prawdę fajne zadanie z mikroorientacji, na której ponoć poległo wiele zespołów, nam się udało i nie daliśmy się złapać na zastawione przez organizatorów pułapki :), przy okazji Damian podszkolił się w orientacji.

Teraz to już tylko do
26PK gdzie czekał na nas zjazd kolejką w Malta Ski a przed zjazdem zadanie w którym należało zapamiętać cztery wycinki z mapy a po zjeździe wskazać je na dużej mapie, poszło łatwo i przyjemnie więc z uśmiechem udaliśmy się do strefy zmian, czas na szybki przepak ale i tak kilka minut stracone na zmianę gatek na rowerowe i w między czasie chyba trzy zespoły zdążyły już odjechać na trasę rowerową a my dopiero za nimi z około 3 godzinami biegu w nogach.



Tym razem na trasie rowerowej należało zaliczać punkty zgodnie z wyznaczoną kolejnością i już na
1PK powinęła nam się noga a właściwie ręka na prostej siatkówce, niezrażeni tym niepowodzeniem jedziemy do 2PK gdzie spotykamy trzy drużyny, wchodzimy do bunkra jednak ciemno tam jak w du.. to znaczy bardzo ciemno, wracamy po latarkę z roweru a punkt leży dosłownie pod naszymi nogami, podbijamy i szybko nad stawy podbić 3PK do kolejnego bunkra który znałem z wypraw biegowych na Dębinę, po drodze jeszcze niespodziewane zaspawane wejście na most kolejowy które i tak miejscowi pokonywali bez zająknięcia nawet z rowerami a panienki w sukienkach radziły sobie lepiej niż my dzisiaj na crossficie w Rankorze :). Kolejny 4PK na zakręcie rzeczki podbiliśmy bez problemów, gorzej było z wyjechaniem z terenu stawów na ul.głogowską, trochę zakrętów, trochę krzaków, błota, rybaków i wszystkiego co da się spotkać nad stawem z opalającą się żoną rybaka włącznie. Szybki przelot ulicą głogowską w ulicę kopanina i za chwile byliśmy na mostku przy 5PK okolica mi znajoma bo pracowałem tam przez 4 lata więc i przelot do kolejnego 6PK nie był problemem, na miejscu czekała nas a właściwie Damiana wspinaczka w CW Krajalnia, poszło sprawnie, chciałem robić zdjęcia ale głupio było puścić line do asekuracji :), swoją drogą ścianki wspinaczkowe dookoła hali robiły wrażenie.


Dalej jedziemy skrótem przez ścieżki w lasku aż pod płot lotniska na
7PK gdzie do rozwiązania czekało zadanie w którym trzeba było obliczyć czas słoneczny przylotu samolotu, zadanie rozwiązywaliśmy konsultując się grupowo aż doszliśmy do rozwiązania, dwa zespoły na mtb szybko nam uciekły po tej polnej drodze przy lotnisku, ale nadrobiliśmy to na asfalcie i na polanie przy jeziorze Rusałka byliśmy prawie równocześnie a tam 8PK na którym szybkie zadanie z chodzenia po skrzynkach od piw, tylko dlaczego pustych ? w końcu tam był "wodopój" :) i wybiegamy a właściwie truchtamy na odciek bno na mapie którą pobraliśmy z hostelu, w ostatniej chwili słyszymy że nie ma punktu E który jak dla nas powinien wypaść gdzieś przy stawie ale to i może lepiej bo nie będziemy go szukać.


Nasz odcinek bno zaczęliśmy od G którego inni szukali jakieś 200 metrów dalej ale to lepiej dla nas, potem punkt
F który nie wiedzieć dlaczego zaczęliśmy szukać na lewo od ścieżki a nie na prawo, po chwili przybiegli Krzychu z Pawłem i razem podbiliśmy punkt ale Oni już kończyli bno a my dopiero zaczynaliśmy. Kolejne punkty D, C i B nie sprawiły nam kłopotu dopiero A tak nami zakręcił że jak się potem okazało minęliśmy go o włos ale na spokojnie wróciliśmy na główną ścieżkę i zaatakowaliśmy raz jeszcze no i się udało. Całe etap zajął nam bagatela prawie godzinę ale jak Damian popracuje nad kondycją przy bieganiu to polepszymy ten wynik bo tą trasę to można powiedzieć że przeszliśmy spacerkiem.



Po etapie bno wróciliśmy po rowery i bodaj zielonym szlakiem przez
9PK dojechaliśmy do 10PK gdzie po drodze wyprzedziliśmy zespół który na etapie biegowym narzekał na zadania z gwary, na punkcie czekało na nas zadanie specjalne z wymiany dętki w kole, które Damian jako zawodowiec zrobił tak szybko że ledwo zdążyłem się napić przed wejściem do kajaku.


Etap w kajaku byłby milszy gdyby nie to że trzeba wiosłować szybko :), woda była chyba idealna do kąpieli, słoneczko grzało a my nie wzięliśmy nic do picia co dało nam się we znaki. Nasza taktyka na zaliczanie punktów to K1-K4-K2-K3 i tak zrobiliśmy ale zdziwiliśmy się gdy dwie ekipy przed nami po podbiciu K4 płynęły po K3, dziwne pomyśleliśmy ale robiliśmy swoje i po przeniesieniu kajaka przez most płynęliśmy do K2 gdzie spotkaliśmy wracającego Marcina z kolegą ale jak mówili Oni jeszcze nie biegali bno więc byliśmy jakby przed nimi, punkt podbiliśmy i wracamy tą samą drogą aż tu nagle na przeciw nam płynie jeden team który popłynął najpierw po K3 drugiego teamu już nie było tak więc zastanawia mnie fakt czy nie zrobili tak że popłynęli tym kanałem od K3 tak daleko jak się dało a potem wyskoczyli z kajaka i podbili K2 od strony lądu? czy tak w ogóle można?.




Kajak zajął nam jakąś godzinę, podjechaliśmy na plaże po coś do picia tracąc z 5 minut co mogło być kluczowe do pokonania dwóch zespołów. Na
11PK punkt który był też ósmym jechaliśmy drogą asfaltową nadkładając kawałek ale przynajmniej ręce i tyłek odpoczął od tego szutru między jeziorami. Kolejny 12PK znajdował się na Cytadeli gdzie czekało ostatnie zadanie specjalne w stylu slackline którego nie udało nam się ukończyć, tak więc karna rundka a na jej końcu Krzychu i Paweł kończący również swoje karniaki.

(koledzy ze zdjęcia zrobili, raz-raz-raz-hop i z gracją wykonali zadanie za pierwszym razem, chcieli oddać nam swoje niewykorzystane próby ale sędziowie byli bezlitośni :P)

Nam pozostała jeszcze jedna karna rundka za siatkówkę tak więc szybki bieg, powrót, pakowanie tyłków na rowery i szybko do ostatniego
13PK przy bunkrze, miejsce znajome choćby z innych bno nad jeziorem maltańskim jednak tym razem punkt był na dole a nie na szczycie bunkra co sprawiło ponoć także wiele problemów innym teamom.

Pozostała ostatnia prosta do mety na którą wjeżdżamy z czasem 9h10m i o mały włos bo taki 3 minutowy włos do mety nie ścigalibyśmy się z Krzychem i Pawłem :)


 


Podsumowując "Poznańską Bimbę" to jak dla mnie wszystko na właściwym miejscu, robione przez właściwych ludzi, na których jeszcze się nie zawiodłem i mam nadzieje że tak będzie zawsze :). Brawa dla całego Teamu Rajdu Konwalii i dawajcie zapisy na letni rajd bo w ciemno się zapisuje :)

Czas: 9:10:00
Miejsce: 15/41
Trasa: 85km
Mapa:


* - zdjęcia zaczerpnięte ze strony "rajdu konwalii"

6 komentarzy:

  1. Jak zwykle świetna i wyczerpująca relacja. Mi dosłownie żal w dupę ściska, że nie mogłem wziąć udziału w Bimbie. Odreaguję na Rajdzie Konwalii :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetna relacja :) pozazdrościć sprawności i pasji

    OdpowiedzUsuń